Czy naprawy typu PDR są uznawane przez firmy ubezpieczeniowe?

Uszkodzenia karoserii pojazdu niekorzystnie wpływają na jego wygląd, sprzyjają gromadzeniu się zabrudzeń, zwiększając ryzyko korozji, a także zmniejszają wartość auta przy ewentualnej sprzedaży. Choć część wgnieceń powstających w wyniku stłuczek czy typowych szkód parkingowych wiąże się z tak znacznym odkształceniem, że wymaga poważnej interwencji blacharsko-lakierniczej łączącej się z wyklepywaniem lub nawet wymianą całego elementu oraz jego późniejszym lakierowaniem, to zdarzają się także takie, w których powłoka lakiernicza nie ucierpiała i zachowała swoją spoistość bez pęknięć czy zarysowań. Najczęściej będą to efekty niewielkich kolizji z innymi pojazdami, różnymi słupkami, barierkami czy nawet bramami i płotami. Spora liczba tego rodzaju zdarzeń jest powodowana przez czynniki naturalne – uderzenia spadających z drzewa kasztanów, ułamanych gałęzi, obrywających się sopli czy brył zmrożonego śniegu, a także opadów gradu. Podobne wgniecenie może być również aktem wandalizmu – kopnięcia albo uderzenia w karoserię – a także zbyt silnego oparcia się o maskę, uderzenia w drzwi czy błotnik przenoszonym przedmiotem, czy też nieostrożnością w czasie wykonywania napraw. Większość takich sytuacji łączy to, że ich skutki mogą być łatwo usunięte za pomocą naprawy typu PDR. Przyjrzyjmy się bliżej tej technologii, zobaczmy, w jaki sposób przebiega cały proces oraz sprawdźmy, czy istnieje możliwość rozliczenia jej w ramach posiadanej polisy OC lub autocasco.

Dlaczego naprawy bezlakierowe cieszą się tak dużą popularnością?

Tradycyjne naprawy blacharsko-lakiernicze są skuteczne, jeśli wykonuje je zespół doświadczonych specjalistów, którzy będą w stanie w pełni wyprostować uszkodzenie oraz pokryć je odpowiednimi warstwami zabezpieczającymi, dobierając lakier tak, by nie tylko dawał pełną ochroną antykorozyjną, ale również gwarantował, że element będzie wizualnie nie do odróżnienia od tych, które nie były poddawane naprawie. Z taką procedurą wiążą się jednak pewne niedogodności. Przede wszystkim nie wszystkie elementy można równie łatwo zdemontować w celu usunięcia skutków zniszczeń – niektóre części poszycia są na trwałe zgrzane lub zespawane ze szkieletem nadwozia, z taką sytuacją mamy do czynienia najczęściej w przypadku słupków lub dachu. Liczy się także fakt, że demontaż bywa długotrwały i kosztowny, ponieważ obejmuje dość dużo mechanizmów – typowe drzwi samochodu osobowego to zwykle setki części i wiele rozmaitych rodzajów mocowań, które łatwo uszkodzić. Problematyczne bywa także dopasowanie odpowiedniego odcienia lakieru, ponieważ zwłaszcza w starszych autach może być nieco odbarwiony i położenie oryginalnego koloru oznaczałoby, że pomalowany fragment będzie wyraźnie odcinać się od reszty. Jedną z najważniejszych przesłanek zniechęcających do napraw blacharskich jest jednak ich wpływ na zmianę wartości auta.

Osoby, które kupują używane auto, nigdy nie mają pewności co do jego przeszłości, często podchodzą do zapewnień sprzedającego z dużą dozą nieufności. Jednym ze sposobów na dość dokładne sprawdzenie, czy auto nie było „bite”, jest skorzystanie z miernika grubości lakieru. Ponieważ oryginalnie nakładane powłoki lakiernicze są stosunkowo cienkie, każdy element polakierowany już po tym, jak auto opuściło linię montażową, można dość łatwo wykryć. Jest to możliwe dzięki wiedzy na temat tego, jaka grubość lakieru jest oryginalnie nanoszona na poszczególne elementy karoserii i jakie są możliwe odstępstwa. Stosując precyzyjny miernik grubości lakieru i wykonując wiele pomiarów w różnych punktach, można z dużą dozą pewności stwierdzić, czy pojazd był naprawiany.

Choć sama naprawa blacharska to nic złego, a zdarza się, że auta są ponownie malowane jeszcze przez producenta, np. ze względu na zarysowanie w trakcie montażu, wielu potencjalnych nabywców ma obawy co do tego, jaki był zakres i powód uszkodzenia, czy nie ucierpiały w nim również inne podzespoły oraz czy naprawę przeprowadzono w sposób fachowy. Wprawdzie większość podejrzeń można zweryfikować, poddając samochód dokładnemu badaniu, oznacza to jednak koszty, których najczęściej ani kupujący, ani sprzedający nie mają ochoty pokrywać, a także wiąże się z koniecznością poświęcenia na całą procedurę sporej ilości czasu.

Zupełnie inaczej wygląda jednak sytuacja, gdy właściciel zdecyduje się na wykonanie naprawy bezlakierowej. W takim przypadku cała naprawa jest nie tylko o cały rząd wielkości tańsza, ale również trwa o wiele krócej oraz nie pozostawia praktycznie żadnych śladów, które mogłyby zniechęcić potencjalnego nabywcę. Równie ważne jest też to, że karoseria odzyskuje swój pierwotny wygląd.

Na czym polegają naprawy typu PDR?

Naprawy metodą PDR (Paintless Dent Repair) wykorzystują tę samą właściwość metalu, które doprowadziła do uszkodzenia, a więc jego zdolność do ulegania odkształceniom plastycznym. Powierzchnia blachy w wyniku działania dużej siły ulega rozciągnięciu i staje się wklęsła, tak samo, jak została częściowo zniekształcona podczas wytłaczania jej w formie gotowej części – maski, poszycia drzwi czy błotnika. Brak pęknięcia lakieru w miejscu uderzenia jest spowodowany jego wysoką elastycznością i zdolnością do częściowego dopasowania się do powierzchni, którą pokrywa, ale także z bardzo wysokiej adhezji, czyli przylegania do siebie wszystkich tworzących go powłok.

Naprawa metodą PDR może być prowadzona na dwa sposoby – mechanicznie lub chemiczno-mechanicznie. W pierwszym przypadku mamy do czynienia z tzw. łyżeczkowaniem. Uszkodzenie jest wypychane od wewnątrz przy użyciu specjalnych narzędzi nazywanych łyżkami lub heblami. Mają one specjalnie ukształtowaną powierzchnię, która jest dobierana do rozmiaru i charakteru uszkodzenia. Specjalista wykonujący naprawę umieszcza przyrząd od wewnętrznej strony uszkodzonej blachy i naciskając z odpowiednią siłą, odkształca blachę w kierunku przeciwnym. Ponieważ pierwotne wgniecenie wiąże się z pewnym rozciągnięciem materiału, działanie musi być wykonane tak, by w jak największym stopniu skompensować powstałe rozszerzenie i przywrócić płaską lub przetłoczoną powierzchnię. Niekiedy wygładzenie blachy wymaga dodatkowych zabiegów wykonywanych przez naprawiającego, np. delikatnego punktowania powierzchni.

W przypadku naprawy mechaniczno-chemicznej nazywanej metodą klejową (Glue Puller) cały zabieg jest przeprowadzany od strony, na której powstało uszkodzenie. Wykorzystuje się w nim specjalny klej termiczny, który wytwarza bardzo silne połączenie z tzw. grzybkiem, który jest przytwierdzany do oczyszczonej i odpowiednio przygotowanej powierzchni. Naprawiania blacha musi zostać dość silnie pociągnięta w kierunku przeciwnym, do czego wykorzystuje się specjalny przyrząd, wspierany o naprawiany element w pewnej odległości od uszkodzenia i uzyskujący siłę o właściwej wartości dzięki naciskowi na specjalną dźwignię. Możliwe jest również wyciąganie wgnieceń przy zastosowaniu młotka bezwładnościowego.

Naprawa PDR a ubezpieczenia

Koszty związane z naprawą PDR są znacznie mniejsze niż przy wykorzystaniu metod tradycyjnych. Nie ma tu konieczności demontażu elementu w celu jego wyprostowania lub zastąpienia nowym. Specjalista nie musi stosować szpachli i jej wygładzać ani pokrywać części nową warstwą lakieru. Nie jest także potrzebne zdejmowanie boczków drzwi czy innych elementów w całości, ponieważ przy naprawach PDR zabiegi są wykonywane na pojeździe. Firma ubezpieczeniowa nie ma żadnych podstaw, by nie uznać rachunku wystawionego przez warsztat posługujący się takim sposobem naprawy, ponieważ to do osoby, która poniosła szkodę, należy wybór sposobu, w jaki zostaną usunięte jej skutki. Trzeba pamiętać, że w przypadku naprawy z ubezpieczenia OC sprawcy, firma ubezpieczeniowa przejmuje na siebie jego zobowiązania i musi wypłacić odszkodowanie w wysokości, która pozwala na przywrócenie rzeczy do poprzedniego stanu.

Jeśli firma ubezpieczeniowa rozlicza naprawę gotówkowo, wypłacając kwotę pozwalającą na usunięcie naprawy w sposób tradycyjny, a właściciel pojazdu zdecyduje się na skorzystanie z tańszej, a równie efektywnej naprawy PDR różnica pozostaje w jego kieszeni. Jest to w pełni zgodne z przepisami, ponieważ poszkodowany nie jest w żaden sposób zobligowany do korzystania z jednej metody naprawy ani w ogóle do jej wykonania, jeśli uzna, że zatrzymanie gotówki lepiej wyrównuje straty, które poniósł, niż przeznaczenie jej na naprawę.

Nieco inaczej przedstawia się sytuacja wówczas, gdy naprawa jest finansowana z autocasco. Z taką sytuacją mamy najczęściej do czynienia, gdy zniszczenia spowodował grad lub błąd popełniony przez kierowcę. W tym przypadku decydujące znaczenie ma treść umowy, jaką właściciel auta zawarł z firmą ubezpieczeniową. Najczęściej w „Ogólnych warunkach ubezpieczenia” znajduje się dokładny opis postępowania przy usuwaniu szkód. Choć zazwyczaj nie wyklucza to możliwości naprawy PDR, to ze względu na jej niższe koszty na wybór takiej metody może naciskać sama firma ubezpieczeniowa. Oczywiście jest to korzystne również dla właściciela pojazdu, który odzyska swój samochód po naprawie znacznie szybciej, a w dodatku nie poniesie strat związanych z obniżeniem jego wartości.

Trzeba jednak pamiętać, że metoda PDR ma swoje ograniczenia i nie zawsze może być wykorzystana. Nie będzie można z niej skorzystać, jeśli stosunek głębokości wgniecenia do jego powierzchni będzie przekraczał 10%. PDR nie nadaje się do naprawy części, które były wcześniej naprawiane tradycyjnie i są pokryte warstwą szpachli. PDR jest także wykluczony, gdy powłoka lakiernicza uległa przerwaniu.

Wróć na bloga

Masz ochotę odnieść się do artykułu?


Dodaj komentarz

2 × pięć =